MISTRZOWIE
PIÓRA
Co robisz, gdy pada deszcz? Nudzisz się?
Nie warto! Obserwuj spadające krople, a może staniesz się jedną z nich…
Chłopcom z IV b udało się! Spróbuj i Ty! A teraz dzięki Kubie i Karolowi przenieś
się do magicznego świata wyobraźni…
Dawno temu, kiedy jeszcze nie byłem człowiekiem,
oglądałem też świat jako malutka kropla deszczu…
Kiedy czarna chmura zatrzymała się nad jakimś
miastem, wypuściła wiele kropel deszczu, między innymi mnie. Spadałem
kilkanaście sekund z moimi niezliczonymi przyjaciółmi. Wreszcie dotknąłem
ziemi. Ludzie byli wszędzie.

-
Proszę, nie zdepczcie mnie – powiedziałem.
W tym samym momencie jakaś pani nadepnęła na mnie.
Razem z kolegami znaleźliśmy się na podeszwie.
Wszyscy siedzieliśmy na butach nieznajomej, W końcu weszliśmy do domu. Nieznana
kobieta położyła buty na kaloryferze.
Co
to było za piekło! Jednak udało mi się uciec na podłogę.
Inni nie mieli tyle szczęścia…
Przez szczelinę w podłodze wpadłem do domu piętro
niżej. Trafiłem na żyrandol i zrobiłem zwarcie. Resztkami sił uciekłem na blat
stołu. Przez otwarte okno wleciał wiatr i wywiał mnie do pobliskiego jeziorka.
Dwa tygodnie później przyszedł z wiadrem jakiś pan i zaczerpnął mnie do
plastikowego naczynia.
-
Ratunku! Wypuść nas! Pomocy! – krzyczałem.
Nie pomogło. Pan niósł mnie w tym
wiadrze, aż w końcu wlał mnie do pojemnika spryskiwaczy samochodowych.
Siedziałem
w nim kilka dni, aż w końcu spryskiwacze zadziałały. Leciałem przez przewody ze
strachem, Az w końcu znalazłem się na szybie. Chwilę później spłynąłem na
środek ulicy. Nie siedziałem tam długo. W ciągu godziny wyparowałem. Tak się
zakończyło moje Zycie jako kropla deszczu.
Karol Olszewski

Był słoneczny, letni dzień. Jeszcze się
nie urodziłem, ale ciemne chmury, które nadciągnęły od wschodu, powołały mnie
do istnienia.
Zacząłem spadać w nieznanym kierunki. Na
szczęście nie byłem sam. Spadałem z innymi kroplami. Nagle usłyszałem, jak inna
towarzyszka mojej podróży zapytała mnie:
-
Jak myślisz, dokąd lecimy?
-
Wydaje mi się, że na ziemię – odpowiedziałem.
Tak było w rzeczywistości. Po kilku
minutach znalazłem się na listku fioletowego bratka. Nagle usłyszałem głos:
-
Musisz uważać, bo za chwilę wyjdzie słońce i zginiesz…
Była
to biedronka, która wiedziała, że woda – czyli ja –
wyparuję od słonecznego ciepła.

- Co
mi radzisz? – zapytałem biedronkę.
-
Musisz jak najszybciej spaść na ziemię, wsiąknąć w nią i przedostać się
do
środka listka bratka. Tam będziesz bezpieczna.
- Co
to znaczy? – zapytałem biedronkę.
-
Wszystkie rośliny żyją dzięki wodzie, takim kropelkom jak ty – odpowiedziała.
Zrozumiałem, że to moja szansa na
przeżycie i pomoc innym.
Nagle zerwał się wiatr i poruszył listkiem.
Dzięki temu spadłem na ziemię, wsiąkłem w nią i przedostałem się przez łodygę
do jednego z fioletowych płatków bratka. Byłem szczęśliwy, że udało mi się być
pożyteczną kropelką.
Teraz
patrzę na świat oczami fioletowego bratka. Poznaję go dokładniej, a głównie to,
co dzieje się wokół mnie. Któregoś dnia usłyszałem o sobie piosenkę:
„Kroplą
deszczu namaluje Cię
A
potem długo sam – sam w to nie uwierzę
Kroplą
deszczu spłynie Twoja twarz
W
tej kropli będę ja – z sobą mnie zabierzesz.”
Kuba Rutkowski